Trudno kompletować skład drużyny koszykówki w końcu lipca, kiedy większość graczy ma już przynależność lub jest  po rozmowach z klubami. Kolejni zawodnicy „wymknęli się” Kotwicy, choćby przymierzany na centra koszykarz, grający wcześniej na południu kraju. Wyprzedził nas (przebił?) klub ekstraligowy.

Szkoda. Szukając więc dalej dotarliśmy do gracza TBL-u, być może mogącego udźwignąć ciężar gry na obwodzie i mogącego zarazem dać zespołowi punkty. Zapewne drugiego Grześka (Arabasa) tak od razu nie znajdziemy  (o ile takiego w ogóle znajdziemy w najbliższych latach, bowiem jego ligowy rekord, to; 54 punkty w Tarnowie, kiedy grał jeszcze   w Pogoni Ruda Śląska), ale trzeba próbować… a nuż? Tak więc zaproszony do Kołobrzegu 27 letni Adrian Suliński (185 cm, pozycja 2/1) ma starać się wypełnić część luki po Grześku, Marcinie Chudym i innych, którzy odeszli z drużyny. Adrian grał przez 6 sezonów  „w domu”, w 1 ligowym pruszkowskim Zniczu, po czym w 2013 roku wyjechał do Stargardu, a w następnym sezonie do Ostrowa, gdzie ze Stalą uzyskał awans do ekstraligi,      w której zresztą rok występował. Zdobycze w TBL: średnio 4 punkty w 17 minutach gry (ok.30 proc „z gry”), 1 zbiórka, 1 asysta. Wcześniej w 1 lidze; 22 min. gry  i 10 punktów („za trzy”- 36 proc.), 3 zbiórki, 1,5 asysty, 1 przechwyt. Czy się właściwie wkomponuje w zespół? Trener odpowiada: „ musi!”

Kolejnymi graczami dołączającymi do Kotwicy są kołobrzeżanie: Gracjan Dobriański  i Adrian Małetko. Dużo przed nimi pracy i wysiłku, żeby „łapać” się do składu. Trawestując; do pracowitych świat należy, więc i drogi do sukcesu nikt im nie zamyka. „Gracek” (pozycja 2/3) w ubiegłym sezonie łapał drobne kontuzje, dlatego i wyniki niezbyt oszałamiające. Ok. 11 min gry, ponad 3 punkty, przy 56 procentowej skuteczności, 2 zbiórki, po  0,5 asysty i przechwytu. Podobnie było rok wcześniej w Albie Chorzów (2 liga). „Adi” (poz.2) grał trochę mniej;  5 min. (ubiegły sezon prawie13), 1,4 punktu (ub. sezon 3,8), 1 zbiórka (ubiegły 1,6). Jeśli więc przeleją wiadra potu na treningach, zapewne zobaczymy ich na boisku.

Jerzy Koralczyk

Kotwica 50, dzień po dniu… dzień siódmy