Dopisali w środę (27 kwietnia) kołobrzescy kibice. Obecność podpisała zgrana ekipa z piątej podstawówki, podpisali ją stali bywalcy koszykarskich meczów, jak i „sektor”, który już od pierwszego gwizdka pobudzał halę do życia. …i poszło… choć nie od razu.

Inauguracyjna kwarta trochę „sztywna” w wykonaniu Kotwicy. Nie wszystko chciało zaskoczyć. Początek i owszem, ale tylko do piątej minuty, bo później otrząsnęli się goście i skończyli kwartę z przewagą pięciu punktów. Nie, żeby nasi grali źle; po prostu łut szczęścia gości. W drugiej i trzeciej kwarcie, to już „czarodzieje” górą. Zaangażowanie chłopaków, ich opanowanie i mądra gra, duże przewagi, wzajemna pomoc w zespole, nie dość, że uwidaczniały bezsilność wałbrzyszan, to jeszcze zdecydowanie odbierały im animusz. Przy skrupulatniejszym wyłapywaniu przez sędziów popełnianych wielu błędów kroków, czy fauli przeciwnika, Kotwica wydaje się, prowadziłaby jeszcze wyżej. Chwilami dominacja gospodarzy była tak wyraźna, że dziwną wydawała się poniesiona w Wałbrzychu porażka. Ostatnia część, to już dogrywanie meczu; Kotwica spokojnie, pewna swego, przyjezdni zrezygnowani, nie wierzący                w sukces. Mimo wszystko Górnik to, tak zresztą wcześniej już opiniowany, najlepszy zespół, jaki gościł ostatnio w Kołobrzegu. Najlepszy i…  z poważnymi aspiracjami do awansu. Po meczu kilku wałbrzyszan, zawiedzionych przegraną, oceniło ten etap: „ …mamy pecha, znów brakowało pół kroku” ( w ubiegłym sezonie Górnik otarł się o awans. Wtedy grał tam, między innymi, znany nam        z Kołobrzegu Piotrek Niedźwiedzki). Marzenia o awansie muszą więc wałbrzyszanie odłożyć na następny sezon.

Kołobrzescy gracze także przez statystyki zostali ocenieni pozytywnie. W porównaniu z wyjazdowym meczem popełnili oni zdecydowanie mniej błędów: straty (Kotwica/Górnik) 8/16, lepiej rozgrywali akcje;  asysty 23/12, lepiej bronili; 7/4 przechwytów, 5/1 bloków. Ogólnie – mecz mógł się podobać, stał bowiem na niezłym poziomie,  co może wróżyć emocje w dalszych zmaganiach. Zawodnicy –  właściwie wszyscy, starali się dać z siebie jak najwięcej, próbując stworzyć monolit, rozbijający poczynania przeciwnika i kreujący swój system gry. Nadmienić też trzeba, iż Kotwica prowadziła nawet trzydziestoma oczkami, co uzmysławia wielkość przewagi drużyny z nad morza. Przy takiej dyspozycji można z ufnością patrzeć w przyszłość i zacząć myśleć o następnych rywalach. Formę „czarodziejów” sprawdzimy już o godz.18.00, 30 kwietnia w Kołobrzegu, kiedy to o finał Kotwica 50 zagra z AGH Kraków.

Kotwica 50 Kołobrzeg  –  Górnik Trans EU Wałbrzych    84 : 61     (15:20, 29:11, 28:16, 12:14)

Kotwica 50 : P.Pawłowski  24 (3×3, 5 zb.), G.Arabas  15 (3×3, 2 as., 3 przechw.), D.Mieczkowski  13 (2×3, 8 zb., 6 as.), M.Chudy  13 (1×3, 7 zb., 3 as.), Ł.Wichniarz  8 (2×3, 4 zb., 4 as.), D.Neumann  5 (1×3, 3 as.), M.Djurić  4 (9 zb., 3 as., 4 bloki), P.Kowalczuk  2 (4 zb.), A.Małetko, G.Dobriański, M.Szewczyk, P.Lasota

Górnik Trans : M.Wróbel  13, P.Bochenkiewicz  12, K.Obarek  11, R.Niesobski  8, R.Glapiński  7,  P.Piros  5

Pół kroku do ligi