Remis w grach o awans

Zaczęliśmy Przemyślu (w niedzielę, 10 kwietnia) nieźle. Po chwilowej przewadze drużyny  Gimbaskets, w czwartej minucie, przejęliśmy inicjatywę i stawiając niezłą defensywę, zainicjowaliśmy skuteczne ataki kosza gospodarzy. Spokojnie, dziewięcioma punktami, wygraliśmy tę kwartę.   Następna część meczu, właściwie od jej początku; to już tylko Przemyśl.

Kotwica stanowiła mizerne tło, dla rozpędzających się miejscowych. Rozpędzonych  na tyle skutecznie, że schodzą oni na przerwę z dziewięciopunktową przewagą. Znowu w Kotwicy szwankuje skuteczność. Znowu mając przewagę fizyczną usiłujemy pójść na łatwiznę, chcąc bez wysiłku punktami zza łuku wywalczyć sobie zwycięstwo. Skuteczność rzutów „za trzy” Kotwicy, to 21 procent, przy 43 Przemyśla. Tak, jak                 i w pierwszym meczu z tą drużyną, doświadczeni gracze z Kołobrzegu, bezmyślnie „bijąc głową          w mur”, tracą przewagę. Zwykła przyzwoitość nakazuje wykorzystywanie własnych atutów, dostosowanie do nich taktyki gry. Akurat zupełnie na złość tej logice, postanowili grać w ostatnich dwóch meczach kołobrzeżanie. Przy czym o ile udało się rzutem na taśmę u siebie; przy udziale zresztą różnych czynników, o tyle z wyjazdu przyszło wracać na tarczy. W żadnym z aspektów gry nie byliśmy lepsi. Niżsi przeciwnicy zebrali w pierwszej połowie z obu tablic 25 piłek, z czego w ataku 8,      i to przy nastawieniu naszych działań głównie na defensywę, kosztem zaniechania zbiórek                    z atakowanej deski. Mierzący 196 cm, 37 letni zawodnik Przemyśla, zalicza double-double, mając aż 15 zbiórek i 24 punkty. Kotwica ma czterech wyższych graczy i nie potrafi go zneutralizować. Nadto, pierwsza połowa zawodów obfituje w „czarodziejskie” pudła z rzutów wolnych (53 procent,                  7 wykorzystanych z 13).

Trzecia kwarta podobna do poprzedniej. Płynie informacja meczowej statystyki: „Kotwica  – niecelne 9 ostatnich rzutów za trzy”. I nic lepiej do końca kwarty. Ta część przegrana siedmioma oczkami. Ostatnia odsłona, to próba odrabiana strat. Niestety za późno. Niezmiernie aktywny w tej części Dawid Mieczkowski, zdobywa 12 punktów, ale to wszystko za mało. Tym bardziej, że nadal są chwile przestojów w obronie i mnożą się niepoprawne zagrania w ataku, nie mówiąc już o siedmiu śmiesznych wręcz stratach.

Daleka i kosztowna wyprawa do Przemyśla kończy się porażką, tym bardziej dotkliwą, że poniesioną niejako na własne życzenie. Może na ostatnie wyniki mają wpływ zbyt komfortowe warunki proponowane drużynie?  Zawodnicy nie wyciągnęli też należytych wniosków z kilku poprzednich meczów. Sam fakt zainkasowania 90 punktów, świadczy o słabej, dziurawej obronie, albo jej zupełnym braku. Skuteczność zaczyna być naszą bolączką, a przecież hala jest dla zawodników do dyspozycji o różnych dogodnych porach. I mimo, iż jest to tylko 2 liga, są w innych zespołach zawodnicy, choć mniej znani, lepiej przygotowani rzutowo. Dwudziestodwuprocentowa skuteczność rzutów za trzy (5 trafionych na 22 wykonane), to za mało, żeby z uporem forsować grę zza obwodu, przy wskazanym, alternatywnym sposobie wykorzystania innych posiadanych atutów.                            O możliwościach drużyny Kotwicy 50 przekonamy się dość rychło, bo już w środę, 13 kwietnia,            w kołobrzeskiej hali Milenium. Ten trzeci mecz rozstrzygnie, kto przystąpi do dalszych zmagań.

MCS Daniel Gimbaskets2 Przemyśl  –  Kotwica 50 Kołobrzeg   90 : 84   (13:22, 28:10, 27:20, 22:32)

Gimbaskets2 :  G.Płocica  25, A.Mikołajko  24, B.Bal  12, K.Majka 11, W.Majka  7, K.Strzępek  6

Kotwica 50 :  G.Arabas  21 (3×3, 7 zb., 4 straty),  D.Mieczkowski  20 (1×3,3 zb., 3 as., 7 strat),  P.Kowalczuk  12 (8 zb.),  P.Pawłowski   11, M.Chudy  7 (5 zb., 3 as., 3 przechwyty),  D.Neumann  7 (1×3, 3 as.),  M.Djurić  4 (6 zb),  P.Lasota  2 (2 zb.),  G.Dobriański,  A.Małetko

Remis w grach o awans