2 kwietnia,  w sobotę, nasi koszykarze rozpoczęli „ogólnopolską” fazę play, czyli już z udziałem  drużyn pozostałych grup drugiej ligi. Kotwicy, zgodnie z systemem rozgrywkowym, przypadło grać       z czwartym zespołem grupy mazowieckiej; MCS Daniel Gimbaskets 2  Przemyśl.

Początek chyba zgodny z oczekiwaniami, z przewagą gospodarzy, która w dziewiątej minucie meczu wynosiła nawet dziewięć „oczek”. Punktowa zdobycz tej kwarty wskazywała również na możliwość zbliżenia wyniku do „setki”. W ostatniej jednak minucie, zawodnikom Kotwicy przypomniały się chyba wczorajsze, prima aprilisowe zasady manipulowania rzeczywistością i postanowili trochę podgrzać atmosferę widowiska. Druga i trzecia kwarta pod wyraźne dyktando gości, stawiających w tym czasie na obronę strefą i bezlitosne wykorzystywanie kardynalnych błędów popełnianych przez miejscowych. Dodatkowo katastrofalna skuteczność niektórych naszych graczy, szczególnie przy rzutach zza „koła” (w całym meczu pięciu zawodników od 0 do 9 procent), potwierdzała zasadność przyjęcia takiej taktyki przez przeciwników. Nasza drużyna, mająca zdecydowaną przewagę wzrostu forsowała, nie wiedzieć czemu, grę po obwodzie, miast penetrować wysokimi strefę podkoszową (punkty spod kosza 28:22, zbiórki 42:40, przy tak dużej przewadze parametrów fizycznych).                   Z uporem, godnym lepszej sprawy, przez dwie i pół kwarty gracze Kotwicy bili głową w mur obrony gości, doprowadzając niezbyt licznych kibiców do krytycznych ocen swojej gry, wyrażanej coraz częstszymi oklaskami po udanych zagraniach przemyślan.

Kiedy, wydawać by się mogło, odpłynęły wizje wygranej, „wrócili do meczu” wydmowi czarodzieje. Stawiając twardą obronę, zmusili przeciwnika do kilku błędów i strat piłki, natomiast publiczność (początkowo za sprawą dzieciaków z „podstawówki” nr 5) do żywiołowego dopingu, trwającego już niezmiennie do końca zawodów. Przy głośnym aplauzie, odrabianie strat, ładną „trójką”, rozpoczął Dawid Neumann (naprawdę dobry mecz naszego rozgrywającego), do gry włączył się także skutecznie Łukasz Wichniarz, zdobywając wszystkie swoje punkty w tej właśnie kwarcie. Do pomocy ruszył wreszcie Grzesiek Arabas, dorzucając swoje „trzy grosze” w postaci sześciu oczek, do wygrania tej części zawodów osiemnastoma punktami. Na naszą korzyść w końcu, szczególnie za sprawą ostatniej odsłony, „przemówiły” niektóre statystyki (punkty po stratach 27:12, po szybkim ataku 11:0, punkty zmienników 29:6, zbiórki w ataku 19:9, asysty 21:10, straty 9:20, przechwyty 8:3 i bloki 7:3). Ten najsłabszy chyba mecz sezonu; siedmioma punktami, na szczęście, dla kołobrzeżan. Jeśli było to zamierzone i chodziło o spłatanie aprilisowego psikusa; udało się na sto procent. Jeżeli natomiast zespół dopadła chwilowa słabość, to… nigdy takich więcej.

Kotwica 50 Kołobrzeg   –   MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl   75 : 68    (23:18, 12:19, 14:23, 26:8)

Kotwica 50 :   M.Chudy  16 (4×3, 3 zb., 2 as.),  G.Arabas  12 (1×3, 4 zb.),  M.Djurić  12 (1×3, 11 zb.),  P.Pawłowski  10 (6 zb.),  D.Neumann  9 (3×3),  Ł.Wichniarz  8 (4 przechwyty),  P.Kowalczuk  6  (8 zb., 5 as., 3 bloki),  D.Mieczkowski  2 (5 zb., 8 as.), P.Lasota  0 oraz A.Małetko, G.Dobriański, M. Szewczyk

Gimbaskets Przemyśl :  B.Bal  27 (3×3),  A.Mikołajko  11,  T.Krzywdziński  9, K.Majka  8, G.Płocica  7,

Następne emocje w Milenium; 16 kwietnia, o 18.00, w meczu ze zwycięzcą pary Górnik Wałbrzych      – MCKIS Jaworzno (oczywiście o ile Kotwica 50 pokona 10 kwietnia Gimbaskets w Przemyślu i,             w przypadku porażki, wygra rozstrzygające zawody 13 kwietnia w Kołobrzegu).

Spóźniony prima aprilis w wydaniu Kotwicy 50