Drużyny z Wałbrzycha zawsze były groźnymi i wymagającymi przeciwnikami. Na własnej skórze przekonali się o tym w sobotę, 16 kwietnia, gracze Kotwicy 50 i obserwujący zawody dość liczni, jak na ostatnie sezony, kibice. Zresztą od kibiców wypada zacząć. Była to dzisiaj namiastka dawnej atmosfery hali przy Wąskiej, którą miałem okazję przeżywać będąc po drugiej stronie barykady, przyjeżdżając do Kołobrzegu z drużyną rywalizującą z Kotwicą o wejście do pierwszej ligi.

Ciśnienie wtedy było, oj było. Podejrzewam, że podobne odczuli przyjezdni podczas tego meczu. Dość liczna wałbrzyska ekipa, jak również kilku kibiców Górnika, zapewne nie mniej jak my, przeżywała te zawody. Wałbrzyszanie byli najmocniejszą drużyną, z jaką przyszło się potykać Kotwicy w tym sezonie. Prowadzenie w meczu zmieniało się trzy razy, a siedem razy doprowadzano do remisu.  Jeszcze w ósmej minucie ostatniej kwarty prowadzili dwoma oczkami goście. W tej samej minucie gospodarze doprowadzili do remisu, by następnie, właśnie przy naprawdę potężnym dopingu, dorzucić  dziewięć punktów i wysłać górników w podróż powrotną z zapakowaną do bagażu przegraną.

Początki meczu, to wzajemne badanie, przy czym już widać było, że trenerzy nie przespali chyba ostatnich nocy opracowując swoje zagrania, jak też rozszyfrowując grę przeciwnika. Na kilka schematów obaj natychmiast mieli przygotowane antidotum. Kotwica pierwsza, głównie za sprawą Grześka Arabasa i Pawła Pawłowskiego otrząsnęła się,  by kwartę zakończyć ośmiopunktową przewagą. W następnej części trwa wymiana ciosów. Żadna z drużyn nie pozwala drugiej, na odskoczenie na bezpieczną odległość. Do szatni schodzi jednak z dziesięciopunktową przewagą Kotwica.

Po przerwie trochę lepiej dysponowani byli goście. Chyba małe uspokojenie odebrało naszym odrobinę czujności, bo Górnik zaczął już w trzeciej kwarcie mocno się odgryzać.  Tę część wygrał, choć my jednak nadal jeszcze prowadziliśmy. Niejako siłą rozpędu przeskoczył ostatnią przerwę, by              w czwartej minucie czwartej kwarty zremisować, a chwilę później, objąć prowadzenie. Później już natomiast, czyli końcówka meczu; jak we wstępie. Podkreślić trzeba olbrzymią wolę walki obu drużyn. Z trochę szowinistycznego punktu widzenia dodam, że nasi byli jednak lepsi. W niektórych aspektach gry wcale nie trzeba tych ocen naciągać. „Czarodzieje czarowali” wyższym procentem skuteczności rzutowej, i to we wszystkich kategoriach. Rzuty z „gry” – 43,3 procent (39,7 Górnik), „za dwa” – 55,2 (51,4 G.), „za trzy” – 34,2 (27,3 G.).  Przyjezdni zebrali, co prawda, kilka piłek  więcej z obu tablic (40:45), ale my  mieliśmy więcej przechwytów (10:5) i mniej strat (9:14). O wyrównanej walce świadczą natomiast asysty (17:16), bloki (2:1), faule (18:15), najwyższe serie punktowe (12:12), punkty spod kosza (24:28). Przechylenie języczka u wagi na naszą korzyść spowodowały, być może, punkty zdobyte po stratach (12:7), po szybkim ataku (14:8). To akurat nie dziwi, ponieważ od dłuższego już czasu kołobrzeżanie potrafią nieźle bronić, przecinając podania, podwajając zawodników i zmuszając ich do popełniania błędów. Zawody mogły się podobać. Wielu obserwujących, zwracało uwagę na ich niezaprzeczalną dramaturgię. Szczególnie ostatnie minuty bardzo rozgrzały widzów. Drugi mecz za tydzień. Zapewne gorąco będzie w niedzielę w nowej wałbrzyskiej hali, bo dało się odczuć, że nasi dzisiejsi goście tanio skóry nie sprzedadzą. Jeśli wygrają, trzeci mecz w Kołobrzegu w środę, 27 kwietnia. Jeśli natomiast Kotwica 50 wygra, spotka się już          w maju, w półfinale, ze zwycięzcą pary AGH Kraków – AZS UMCS Lublin.

Kotwica 50 Kołobrzeg  –  Górnik Trans.eu Wałbrzych   78 : 73      (22-14, 25-23, 14-18, 17-18)

Kotwica 50 : P.Pawłowski  24 (4×3, 7 zb.),  G.Arabas  15 (3×3, 5 zb., 4 as., 3 przechwyty),  D.Mieczkowski  15 (5 zb., 5 as., 3 przechw.),  M.Chudy  12 (4×3, 2 zb., 4 as.),  P.Kowalczuk  5 (1×3, 4 zb., 2 as),  D.Neumann  4 (3 zb.),  M.Djurić  3 (1×3, 10 zb. 2 as., 2 przechw.),  Ł.Wichniarz  0, A.Małetko, G.Dobriański, K.Rduch

Górnik Wałbrzych : R.Niesobski  24, M.Wróbel  13,  K.Obarek  13, R.Glapiński  12, P.Bochenkiewicz  9

Trudna przeprawa z górnikami