Hej Kotwa kosz! To hasło z  komentarza kołobrzeskiego portalu internetowego miało dodać ducha „naszym”. I dodało! 19 października nie wszystko im wychodziło, ale serducha nie zabrakło.

Do tej pory nie udawało się Kotwicy odnieść sukcesu w starciach z Biofarmem. Prób było parę, tyle że na turniejach. Drużyna niewygodna, rzetelnie wykonująca przedmeczowe założenia, dobrze broniąca. W dotychczasowych ligowych pojedynkach ostro walcząca „na tablicach” (średnio 43 zbiórki w meczu). Doświadczony Adam Metelski prowadził zwykle swój zespół do zwycięstw. Tym razem niewiele mieli ze swojej „wieży” Wielkopolanie pociechy, ale to już głównie za sprawą doskonale grającego pod tablicami Łukasza Bodycha. „Bodzio” nadto ustrzelił jeszcze double-double (13 pkt., 10 zbiórek, do czego dodał 3 asysty) i był jednym z ojców sukcesu.

Pierwsza kwarta spokojnie wygrana przez gospodarzy, przy ich nieprzerwanym prowadzeniu. Tragiczna, w tej części skuteczność przeciwnika rzutów z gry (22 proc., przy 36 Kotwicy), mogła zwiastować pewny sukces. Nic bardziej błędnego, bowiem już w drugiej kwarcie poznaniacy pokazali, iż tanio skóry nie sprzedadzą. Poprawili skuteczność, twardo stanęli w obronie i wygrali kwartę jedenastoma oczkami, wychodząc na prowadzenie w jej szóstej minucie, po serii 11 punktów. „Czarodziejów”  w tym czasie opuściła moc. Zgubili gdzieś swoje największe atuty, z rzutami z dystansu włącznie (skuteczność 8 proc., 1 trafiony na 12 wykonanych).

Po przerwie, dopiero w połowie trzeciej kwarty, ruszył licznik kołobrzeżan. Z kolei ich seria 10 punktów, bez odpowiedzi, pozwoliła wyprzedzić przeciwników. Po punktach Łukasza Bodycha, do walki włączył się Artur Włodarczyk. Jego dwie „trójki”, poparte lay-up’em i wolnym ( w tej kwarcie 9 pkt.) oraz pomoc punktowa  D.Neumanna i P.Przyborowskiego, ponownie wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie. Fatalnie w tym czasie grał Biofarm. Przez ostatnie pięć minut tej kwarty nie zdobył punktu, dzięki czemu, do ostatniej odsłony Kotwica przystępowała z przewagą jednego oczka. Ostatnia część zawodów, to wojna nerwów. W jej piątej minucie; pięcioma dla Poznania W ósmej remis (51:51), po czym po wolnych A.Włodarczyka i P. Przyborowskiego, wychodzimy na prowadzenie. Goście coraz częściej faulują. Kołobrzeżanie część wolnych wykorzystują, nie tracąc punktowego dystansu. Najwięcej fauli popełnianych jest na Arturze, a ten to wykorzystuje, trafiając    siedem z ośmiu przyznanych wolnych. To już druga meczowa końcówka tego młodego gracza ( w poprzednich zawodach pięć ostatnich, kluczowych punktów, było jego autorstwa). Pięć sekund przed końcem, sześcioma dla miejscowych. Mecz wygrany, tyle że równo z „dzwonkiem”, rzutem za „trzy”, J. Fiszer zmniejsza rozmiary porażki. Kolejne wyrównane zawody; punkty po stratach 12:11, spod kosza 28:30, po szybkim ataku 10:14, punkty zmienników 9:17. Czas prowadzenia (sześć razy zmienianego) 20 : 17 min. Skuteczność (Kotwica/ Biofarm) 32,8/32,4 proc., zbiórki 46/45, straty12/14, bloki 2/3, przechwyty 4/6, asysty 17/11 i tylko duże różnice w popełnionych faulach  (14/26) oraz wykonywanych wolnych (31/11 z czego gracze Kotwicy trafili 19, a Biofarmu 8).

Kotwica Kołobrzeg  –  Biofarm Basket Poznań   61 : 58    (16:9, 9:20, 19:14, 17:15)

Kotwica :  A.Włodarczyk  15 (2×3, 5 zb., 3 as.),  Ł.Bodych  13 (10 zb., 3as.),  P.Przyborowski  12 (3 zb.),  P.Pawłowski  11 (1×3, 6 zb.),  D.Neumann  5 (1×3, 2 zb.),  D.Mieczkowski  4 (4 zb., 3 as.),  K.Hanke 0,  G.Dobriański  0, A.Małetko,  M.Strzelecki,  K.Rduch

Biofarm :  P.Wieloch  13, F.Struski  10,  J.Fiszer  7,  T.Smorawiński  7,  M.Kurpisz  5,  M.Migała  4,  A.Metelski  4,  W.Frąckowiak  3,  Sz.Ryżek  3,  M.Bręk  2,  D.Gruszczyński  0, P.Stankowski

W opinii wszystkich obserwatorów; poziom meczu niezbyt wysoki. Szwankowała skuteczność, drużyny nie mogły znaleźć właściwego rytmu gry. Częściowym usprawiedliwieniem Kotwicy, jest absencja jej centra, Macieja Strzeleckiego, leczącego nadal kontuzję. Nie widać też, by w pełni sprawny był, wcześniej zawsze żywiołowy, Dawid Mieczkowski. Koledzy liczą na szybki powrót obu graczy, ponieważ są kluczowymi postaciami tego zespołu. Do zwycięstwa tym razem Kotwicę poprowadzili Artur Włodarczyk i Łukasz Bodych, wspierani przez Pawła Pawłowskiego i Patryka Przyborowskiego. Dołożył swoje i Dawid Neumann, mocno broniąc i dorzucając kilka oczek. Trochę martwić może niedyspozycja Adriana Sulińskiego, zdobywcy tylko 1 punktu. Miejmy jednak nadzieję, że w kolejnym meczu, z Astorią w Bydgoszczy (22 października), nadrobi zaległości punktowe, co  pozwoli, jemu znowu wrócić na szczyty klasyfikacji, drużynie utrzymać wysoką pozycję w tabeli. Dodać trzeba, iż mimo zwycięstwa Kotwica spadła o jedno miejsce, przegrywając z Legią i GTK Gliwice różnicą rzuconych/straconych punktów.

Na kolejny mecz w Kołobrzegu, Kotwica zaprasza 31 października, kiedy to podejmować będzie warszawską Legię.

Jerzy Koralczyk

Wygraliśmy, by… spaść w tabeli